Przejdź do treści

Cześć, tu Zuza – mentorka w budowaniu relacji z mężczyznami, doktor psychologii i coach relacji.

Wspieram kobiety w budowaniu szczęśliwych i trwałych związków z mężczyznami, bez gierek i manipulacji.

Stworzyłam #KierunekMałżeństwo, abyśmy razem uczyniły ten świat mniej samotnym miejscem.

O mnie - Serce

Chcesz wiedzieć jak to się zaczęło?

Jak przeszłam od samotności do miłości?

Jesienią 2013 roku wracałam metrem z uczelni, po całym dniu prowadzenia zajęć. Smutna i zmęczona, opierałam się o drążek.

Wtedy wsiadł on – niebieskooki blondyn, niewiele wyższy ode mnie. Stanął obok i gdy metro ruszyło, zobaczyłam w szybie nasze odbicie. Wyglądało to tak, jakby mnie obejmował… Moje serce rozpadło się na kawałki. Pragnienie, aby przytulić się do kogoś, kto mnie kocha, było nie do zniesienia.

„Kobieta sukcesu”, a wciąż sama? Wiedziałam, że coś jest nie tak.

Wysiadłam na następnej stacji, bo nie dałam już rady patrzeć na marzenie, za którym tak tęskniłam… W oczach innych byłam kobietą sukcesu. Miałam doktorat, pracę, którą lubiłam. Ale tak naprawdę wypełniała mnie tęsknota za miłością. Coraz trudniej było mi znosić moją samotność. Miałam znajomych, ale brakowało mi kogoś, z kim mogłabym dzielić przeżycia – te dobre i złe. Kogoś, z kim mogłabym wieczorami porozmawiać. Kogoś, komu by na mnie zależało, dla kogo byłabym ważna. Kto by mnie kochał.

Miałam 33 lata i coraz wyraźniej widziałam, że coś jest nie tak. Że moje życie miłosne się nie układa. Myślałam sobie: jestem ładna, ogarnięta życiowo, staram się czasem gdzieś wyjść, więc o co chodzi?”.

Zuzanna Górksa-Kanabus w restauracji z herbatą
Zuzanna Górksa-Kanabus w restauracji z herbatą
Wysiadłam na następnej stacji, bo nie dałam już rady patrzeć na marzenie, za którym tak tęskniłam… W oczach innych byłam kobietą sukcesu. Miałam doktorat, pracę, którą lubiłam. Ale tak naprawdę wypełniała mnie tęsknota za miłością. Coraz trudniej było mi znosić moją samotność. Miałam znajomych, ale brakowało mi kogoś, z kim mogłabym dzielić przeżycia – te dobre i złe. Kogoś, z kim mogłabym wieczorami porozmawiać. Kogoś, komu by na mnie zależało, dla kogo byłabym ważna. Kto by mnie kochał. Miałam 33 lata i coraz wyraźniej widziałam, że coś jest nie tak. Że moje życie miłosne się nie układa. Myślałam sobie: jestem ładna, ogarnięta życiowo, staram się czasem gdzieś wyjść, więc o co chodzi?”.

Przypomniałam sobie czasy, kiedy byłam niewidoczna dla mężczyzn. Imprezy, na których nikt nie prosił mnie do tańca. Te randki, które okazywały się porażkami. I oczywiście tego chłopaka, którego poznałam pod koniec studiów. Na początku myślałam, że trafiłam na mojego księcia, ale po 3 latach miałam pewność, że nic z tego nie będzie. A mimo to tkwiłam w tej relacji przez kolejne 2 lata. I w wieku 28 lat zostałam singielką.  

Musiałam poskładać swoje serce, nauczyć się na nowo być samą. Myślałam, że wszystko samo się jakoś ułoży.

Ale tamtego jesiennego dnia musiałam przyznać, że minęło 5 lat i tak naprawdę nic się nie zmieniło. Raz na jakiś czas trafiała mi się randka, która albo była jednym wielkim rozczarowaniem, albo dawała nadzieję, a jednak nie miała kontynuacji. 

Jedni mówili, żebym porzuciła ideały, bo bycie katoliczką jest niemodne i odstrasza mężczyzn. Inni z troską stwierdzali, że będzie mi trudno kogoś znaleźć, bo nie dość, że jestem psychologiem z doktoratem, to jeszcze zajmuję się grafologią. A mężczyźni nie lubią kobiet o nieprzeciętnych zainteresowaniach.

Uznałam, że jeżeli nic nie zrobię, dalej będzie tak samo.

Czułam narastającą złość i frustrację. W domu wybuchnęłam niepohamowanym płaczem. To przyniosło mi ulgę. Zaparzyłam sobie pomarańczową herbatę i usiadłam w oknie z szerokim parapetem. Patrzyłam na jesienne drzewa, początkowo czując bezsilność, bezradność i frustrację. Miłość to przecież nie kwestia szczęścia. „Coś jest nie tak. Moje życie miłosne się nie układa. I jeżeli nic z tym nie zrobię, to dalej będzie tak samo” – myślałam.

To był moment, w którym zdecydowałam, że zainwestuję swój czas i energię i spróbuję coś zmienić. Nie chciałam w wieku 60 lat żałować, że nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam. 

Zaczęłam zastanawiać się, co jest sekretem szczęśliwych par, które znam. Sięgnęłam też po książki dla singli i zapisałam się na kurs o budowaniu relacji z mężczyznami.

Stopniowo widziałam zmianę. Chodziłam na więcej randek, częściej byłam zapraszana. Dalej się uczyłam i dalej poznawałam mężczyzn. Coraz lepiej wiedziałam, z kim tak naprawdę będę szczęśliwa. Miewałam chwile zniechęcenia. Czasami, leżąc wieczorem w łóżku, czułam, jak moje ciało ogarnia panika, a do umysłu wkrada się myśl, że to wszystko bez sensu. Mimo to wychodziłam dalej. Te wszystkie randki pomogły mi lepiej zobaczyć, czego pragnę od mężczyzny i co mogę mu dać.

Moje koleżanki tańczyły na parkiecie, a ja stałam z boku.

1,5 roku później wybrałam się na imprezę cygańską – z prawdziwą orkiestrą i przebraniami. Moje koleżanki tańczyły na parkiecie, a ja stałam z boku.

Wtedy zagadał do mnie chłopak w za dużej koszuli w trupie czaszki, z wielkim srebrnym łańcuchem na szyi i włosami postawionymi na cukier. Pomyślałam: „o nie!”. Ale wierna swojej zasadzie, aby każdemu dać szansę, zaczęłam z nim rozmawiać. I okazało się, że rozmowa jest intrygująca, bo był to człowiek, który miał w sobie pragnienie zmienienia świata na lepsze. Spędziliśmy razem resztę imprezy.

Następnego dnia zadzwonił z zaproszeniem na randkę. Gdy szłam na spotkanie, zastanawiałam się, czy znów zobaczę łańcuch na szyi. Na szczęście był ubrany bardziej casualowo. 

I wtedy poczułam, jak bardzo jestem w nim zakochana…

Spotkaliśmy się parę razy. Później wyjechał na warsztaty budowania domu z gliny i słomy, a gdy zobaczyłam go po powrocie, poczułam, jak bardzo jestem w nim zakochana.

Każdy nasz wspólny dzień był próbą budowania wspólnego świata. Ale, jak to z każdą budową bywa, wymagało to wysiłku i trudu. Na szczęście stan zakochania pomagał. Dzięki wcześniejszej pracy nad sobą mogłam kontrolować moje sabotażystki. Wcześniej w relacjach z mężczyznami bywałam Ratowniczką, Zosią Samosią albo też Świtezianką, która chciała testować i bała się zaufać. I choć te stare schematy mi towarzyszyły, to jednak to nie one dyktowały kroki naszej relacji.

I wtedy poczułam, jak bardzo jestem w nim zakochana…

Nauka, która doprowadziła mnie do Tego Jedynego

Dzięki wcześniejszym randkom, książkom i kursom lepiej rozumiałam tego mężczyznę. Lepiej się z nim komunikowałam. I choć czasem dopadał mnie lęk przed odrzuceniem, obawa, że nie wyjdzie, to z każdym miesiącem coraz lepiej się poznawaliśmy. Praca, którą wykonałam wcześniej, przyniosła realne efekty. Nasza relacja wchodziła na coraz głębszy poziom. 

Po 9 miesiącach od poznania, pewnego grudniowego popołudnia, Darek mi się oświadczył. A po kolejnych 7 miesiącach, w lipcu 2016 roku, wzięliśmy ślub. Sama byłam zadziwiona, że tak szybko to się zadziało. A jednocześnie wtedy i teraz również mam pewność, że jest to mężczyzna, z którym chcę dożyć starości. To właśnie ten czas, gdy uczyłam się o relacjach, przeszłam kurs, czytałam książki, przygotował mnie do tego, że wiedziałam, z kim chcę zbudować relację. Że dostrzegłam mężczyznę idealnego dla mnie. I choć na pierwszym spotkaniu nie było „wow”, to pojawiło się ono później i trwa do dziś.

Jedną z rzeczy, które nas połączyły, było pragnienie zmienienia świata na lepsze. Na wakacjach w Białowieży w 2018 roku, podczas leniwego obiadu na tarasie, wspominaliśmy nasze randki, poznawanie siebie. To, jak nasze różne światy się ścierały. Otwarcie porozmawialiśmy o wszystkich lękach, które w tamtym czasie mieliśmy, a które wynikały też z nieudanych wcześniejszych relacji. I poczuliśmy wdzięczność, że miłość zwyciężyła lęk.

Kierunek Małżeństwo: Razem uczyńmy Twój świat mniej samotnym miejscem

To właśnie wtedy zdecydowaliśmy, że stworzymy Kierunek Małżeństwo, aby pomagać kobietom budować szczęśliwe relacje z mężczyznami. Bo wspominając naszą historię, zdobyliśmy przekonanie, że tego można się nauczyć, a miłość to nie kwestia szczęścia, tylko umiejętności, które każdy może zdobyć. 

Połączyliśmy nasze doświadczenie, czyli bycie singlami, nieudane związki, relacje, z moją wiedzą psychologiczną oraz zdolnościami informatycznymi Darka. Stworzyliśmy kursy, programy mentoringowe i ebooki, aby czynić ten świat mniej samotnym miejscem. 

Nie obiecujemy łatwej i szybkiej drogi, choć wiemy, że takie obietnice sprzedają się najlepiej. Proponujemy drogę, która prowadzi do tego, co ważne. Do zrozumienia siebie, zaufania sobie i otwartości na drugiego człowieka. Dziewczyny, które z nami pracują, mówią, że zaczynają dobrze się czuć same ze sobą, przestają udowadniać innym swoją wartość i dzięki temu otwierają się na spotkanie mężczyzny. Średnio po około 2-3 latach piszą do nas o tym, że się zakochały i biorą ślub

Jeśli czujesz, że to może być droga dla Ciebie, zapraszam. Razem uczyńmy Twój świat mniej samotnym miejscem.

O mnie - Serce

Droga do spotkania mężczyzny idealnego dla Ciebie może być wspaniałą przygodą

Możesz poznać zasady budowania zdrowych, szczęśliwych i trwałych relacji z mężczyznami i przejść swoją drogę od samotności do miłości bez wielokrotnie zranionego serca. 

Ty też możesz stać się kobietą, która:

  • ma spokój i luz na randkach,
  • ma poczucie kontroli nad swoim życiem miłosnym, 
  • wie, czego oczekuje od mężczyzny, 
  • ma realistyczną wizję związku. 

Możesz stać się kobietą, o którą mężczyźni będą chcieli zawalczyć.

O mnie - Serce

Co możesz zyskać, pracując ze mną?

rek-dor-zol-24-pion-z-podkr
rek_dorpat_ozn
O mnie - Serce

Więcej o mnie zawodowo

Moje wartości

Autentyczność, szczerość i granice zamiast gierek i manipulacji
Twoje pragnienia i potrzeby są punktem wyjścia. Są ważne.
Celem jest małżeństwo, a nie bycie z kimś.
O mnie - Serce

# Kierunek małżeństwo w liczbach

+ 0

lat doświadczenia w pracy indywidualnej

+ 0

godzin coachingów i mentoringów

0
dziewczyn, które mi zaufały
0
szczęśliwych love stories

(tylko w 2025 roku 17 dziewczyn napisało do mnie, że się zakochały i/lub biorą ślub)

O mnie - Serce

Już teraz sprawdź, w jakich miejscach warto bywać, aby poznać wartościowego mężczyznę i pozostać w zgodzie ze sobą.

tor-logo-kafelek-v1

Test Osobowości Randkowej©

Kiedyś, tak samo jak Ty teraz, zastanawiałam się, gdzie pójść, aby spotkać interesującego mężczyznę. Bywałam w miejscach, które inni polecali, ale okazywały się one porażką, bo źle się w nich czułam. Bo przecież jak nieśmiała introwertyczka ma zabłysnąć na wielkiej imprezie?  

Aby oszczędzić Ci frustracji i marnowania czasu na nietrafione wyjścia, opracowałam ten Test. W wynikach otrzymasz nie tylko profil swojej osobowości, ale też listę miejsc, w których Twoja osobowość rozkwitnie i będziesz mieć największą szansę na poznanie mężczyzny dla Ciebie.

To nie jest test, który przypisze Cię do losowej kategorii.

To nie kolejny quiz, który nic nie zmieni.

To narzędzie, które pomoże Ci zrozumieć, gdzie naprawdę masz szansę spotkać mężczyznę wartościowego dla Ciebie. Mężczyznę, który nie tylko Ci się spodoba, ale przy którym będziesz się czuła sobą.